Nie skończyłam wczorajszego postu. Zasnęłam.
W Hiltonie zatrudnili nowe osoby i siłą rzeczy nie mają jeszcze odpowiedniego tempa pracy i czasem o czymś zapomną, zgubią się. Wczoraj trochę było za dużo jak dla świeżaka więc starałam się zrobić większość za niego. Hmm... robiłam prawie wszystko. Wać Pan w każdym pokoju sprzątnął aż jedną łazienkę i odkurzył. Na domiar złego nie słuchał tego co mówię. Był to ciężki dzień. No, ale było to wczoraj więc jest to przeszłość, która nie wróci :)
Mój agent zanim wyjechałam stwierdził, że Australia mnie zmieni. Usłyszałam również, że po powrocie do Polski nic nie będzie mnie w stanie zaskoczyć. Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że nie miał racji!
To co mnie tu zaskakuje jest związane z niespełniającymi moich ambicji pracami (a niech będzie poprawnie politycznie). Tylko, że w naszych warunkach na podobnych stanowiskach też bym się szarpała z wypłatą i miała podobne kłopoty. Problem polega na tym, że nigdy nie garnęłam się do tego typu stanowisk więc jest to dla mnie nowe doświadczenie.
Jest jedna różnica. Tu za mą skromną wypłatę jestem w stanie żyć. Tylko, że nieco w mych wcześniejszych kalkulacjach machnęłam się. Nie wiem jak, ale jakoś teraz nie wychodzi mi taka kwota. A może wychodzi tylko musiałam się ustabilizować po 3 tygodniach nic nie robienia? Tak, to jest prawdopodobne.
Plany na wakacje się zmienią. Nie będzie wyprawy przez pół kontynentu. Będzie jakaś farma np. ze stadniną koni. No i skuter musi poczekać z 2 powodów: środki na jego kupno i nie mam gdzie go trzymać. Nowy komputer - bardziej realny. Najbardziej realne są płetwy treningowe.
Wróciłam do treningów i bardzo miło się zaskoczyłam. Po 7 miesiącach przerwy przepłynęłam 2,700 w ok. godzinę. Jestem z siebie zadowolona. A czemu się wybrałam na basen? Krzyczałam bez powodu. Jak zrozumiałam, że zachowuje się jak skończony debil na następny dzień kupiłam karnet. Pomogło. Teraz ustaliłam sobie treningi. Ponownie - nic się nie zmieniło. W Polsce, by połowy świata nie wybić trenowałam przez 4-5 dni w tygodniu.
To co mogę dodać do listy 'inności' to:
- poczta. Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale nasza jest lepsza. W grudniu zamówiłam paczkę. Przesyłka: ekonomiczna. Czas trwania: 2-3 miesiące. Sprawdzałam co jakiś czas, gdzie paczka się znajduje. Widziałam, że w ciemnej dupie. Okazało się, że listonosz nie dostarczył awiza, ponownego awiza. Nie wiem czego jeszcze, ale nie wiedziałam, że cierpliwie ona na mnie czeka. Ostatnio przez przypadek znalazłam jej numer. Została cofnięta do Polski, bo nikt jej nie odebrał. Tylko do jasnej anielki, jeśli na paczkę czekam minimum 2 miesiące nie sprawdzam jej codziennie na poczcie. Paczkę straciłam.
- nie znam wielu Australijczyków. No, ale kilkunastu już poznałam. Są wrażliwsi niż my. Szybciej ich urazić. Ostatnio strzelono mi focha jak powiedziałam, że są bardziej podobni do Amerykanów niż do Europejczyków. Nie chciałam nic złego powiedzieć. Są między nami różnice np. my mamy wyższy poziom edukacji.
- no właśnie, uczę się opieki nad starszymi ludźmi. Mają procedurę: zminimalizowania ryzyka upadków (Człowiek może upaść na śliskiej podłodze. Co możesz zrobić, by zminimalizować to ryzyko?). W pracach domowych odpowiadam na pytania "dlaczego ludzie chorują". Pomagam znajomemu, który jest na kursie Biznesu. Odpowiadaliśmy na pytania: "Wymień zalety telefonu komórkowego", "Do czego służy e-mail". Znajoma studiuje Hotelarstwo na Uniwersytecie. Nie pamiętam jak, ale znalazła się na podstawach księgowości. Zadanie: Masz kilku zleceniodawców. Wypłatę dostajesz tygodniowo. Dla jednej firmy powinieneś wystawić fv o wartości 250$, dla kolejnej 450$ i tu pada kilka faktur (bez wartości dziesiętnych). Zadanie: ile powinieneś zarabić tygodniowo? Komentarz prowadzącego: "nie spieszcie się. Jeśli chcecie skorzystajcie z kalkulatorów".
Jak oni osiągnęli 2 miejsce na świecie?
Zamieszczam link: http://www.prosperity.com/#!/country/AUS
I tu kolejna rzecz, która nie uległa żadnej zmianie:
nie wracam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz