niedziela, 16 lutego 2014

Wiza cz. 16

Mniej pracowo.

Mam wizę. Tak! Mam ją! :)

Do 13 maja 2015 jestem spokojna!

Iiiii <pisk szczęścia> iiii <kolejny pisk szczęścia> iiii iiii iiii <a co się będę ograniczała>

Skoro wiza jest to pora zrobić plany na wakacje.
Stwierdziłam, że jadę w pojedynkę. Widzę więcej plusów niż minusów takiej podróży. Zwłaszcza, że grafik może być ciut napięty, a warunki bytowe mogą okazać się niewygodne. Z braku cierpliwości do: "ale... ale ja chce siku" bądź "daleko jeszcze?" nie chce ryzykować utratą nerwów i co gorsze zmarnowaniem długo wyczekiwanego zwiedzania, odpoczynku i realizacji marzeń (nurkowanie).

Postanowione!

Mam z tym związane dylematy. Jakżeby inaczej, przecież jestem kobietą. Muszą pojawić się zagwostki i trudności w podjęciu decyzji. Na szczęście mam jeszcze duuużo czasu.

Stworzyłam listę tego co chce zobaczyć i... złapałam się za głowę. Taaaak.
- Park Kakadu - zobaczę w naturalnych warunkach krokodyla i inne takie urocze stworzenia Matki Natury :) A że to park narodowy to chyba krzywda mi się nie stanie.
- nieco w dół i będzie Alice Springs, czyli najcieplejsze miasto najcieplejszego kontynentu :) ale w wakacje nie odważę się chyba pojechać. + 60 w cieniu ciut mnie przerasta.
- w tychże okolicach jest Uluru. Przysłowiowy "push the button" trzeba zobaczyć. To jest Australia Północna
- zjeżdżając palcem po mapie w dół będzie Coober Pedy, gdzie ludzie żyją w 'podziemnych domach' i był kręcony MadMax. To chyba najlepiej obrazuje.
- idąc dalej w dół jest Adelajda i w jej okolicach są Dickinsonia Costata. Z jednej strony średnio mi na nich zależy, bo to skamielina z odciśniętym 'żyjątkiem'. Tylko z drugiej strony ów 'żyjątko' ma średnio 600 mln lat to robi już wrażenie.
- w tych okolicach jest też Wyspa Kangura.
- jezioro Hillier - są tylko dwa takie na świecie! Jest RÓŻOWE :) ale jest to już Australia Zachodnia.
- Góry Niebieskie - to już bliżej mnie. Okolice Sydney się zaczynają.
- Rafa Koralowa - punkt bezkrytycznie obowiązkowy. Chce ponurkować!

I jeszcze wieeele innych.
Nie ma opcji bym dała radę ogarnąć całą trasę w przeciągu jednych wakacji. Muszę to jakoś podzielić. Najłatwiej na pół albo na trzy. No, może na cztery. Prędko stąd nie ucieknę.

I tym akcentem dziękuje za chwilę uwagi! :)


10 komentarzy:

  1. Gratulacje. Ewelino, czy taka walka ma jednak sens? Nie jest to zgryźliwe dokuczanie twojej osobie tylko takie realistyczne spojrzenie z zewnątrz. Sam mam wizę stałego pobytu 175 skilled independent, lecz zaczynam wątpić w sens pobytu w AU mając perspektywę pracy 1-2 lat na zmywaku, wpompowania oszczędności życia w papierki i szkolenia gdy w Polsce można żyć przeciętnie za 5-6 tyś netto. W zawodzie inżynierskim zarobił bym może 80tyś AUD rocznie po 2-3 latach lokalnego doświadczenia. To jest realnie 4,5 tyś AUD/miesiąc. A mająć przy uwadze fakt, że w AU jest średnio 250% drożej z utrzymaniem to te 4,5 tyś AUD równoważy styl życia w PL na poziomie ok. 6 tyś zł netto.
    Sens mieszkania w AU jest wtedy gdy ważniejsze jest dla ciebie mieszkać w słonecznym klimacie, w kraju bardziej optymistycznych ludzi od zarabiania piędzy i stabilizacji. Pamiętaj jednak, że ustatkować się i zarobić na mieszkanie będzie Tobie chyba jeszcze trudniej w AU niż w Polsce/Europie.
    Zastanawiam się tylko czy samo posiadanie wizy jest takim wielkim osiągnięciem? Wydaje mi się, że Australia bardzo ładnie reklamuje się na świecie i stąd wiele osób chce tu emigrować - podając że bezrobocie statystyczne wynosi 6%. PRawda jest taka, że jeśli ktoś jest bezrobotny i idzie na jakikolwiek kurs dokształcający choćby 1 raz w tygodniu to już nie figuruje jako bezrobotny. Wg ekspertów MFW rzeczywiste bezrobocie w OZ wynosi względnie 10-12%. Przy szaleącej biurokracji (papierki potrzebne do wszystkiego, referencje na wynajem mieszkania, masa szkoleń typu "żeby malować ściany" - certyfikaty z Europy są nieważne, mimo że wydane przez tego samego producenta co w Australii. Dlatego uważem, że problem ze znalezieniem dobrej pracy w AU nie wynika z braku local experience czy certyfikatów, lecz z faktu, że tej pracy jest po prostu MAŁO i w tym kraju mamy jeszcze mniejsze szanse niż w PL na znalezienie dobrej pracy.
    Czy naprawdę wyczeprałaś wszystkie możliwości w Polsce lub generalnie w Europie?
    Do AU zawitał kryzys: fabryki zamykają Ford, Toyota, Opel/Holden no i rafinerie Shell. Jedyne co się kręci to wydobycie, miejscami
    a znaczący wpływ do budżetu zapewniają emigranci (nie żartuję poczytaj statystyki) którzy często sprzedają domy zagranicą i inwestują w AU w szkoły, domy, samochody, sklepy, niekończące się szkolenia.... tylko czy w takich warunkach ekonomicznych, te ładne widoki i słońce zrekompensują tobie wszystko co straciłaś/stracisz ? bo straty zawsze są ogromne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm... jesteśmy w trochę innych sytuacjach. Kocham Polskę, tęskno mi za moim miastem, za znajomymi. Tylko, że:

      - "gdy w Polsce można żyć przeciętnie za 5-6 tyś netto." - wnioskuje, że w Warszawie mieszkałeś. Moje zarobki były... jak podzielisz na pół i ciut odejmiesz... A i tak wielokrotnie słyszałam, że mam dobrą wypłatę.

      O zawodach inż. nie mam bladego pojęcia. Skończyłam kilka kierunków humanistycznych. Nie jestem w stanie w tym temacie się wypowiedzieć. Mogę jedynie powiedzieć, że mając gównianą pracę rozglądam się za samochodem bądź skuterem, co było nierealne w Polsce mając dobrą pracę. Hmm...

      "Sens mieszkania w AU jest wtedy gdy ważniejsze jest dla ciebie mieszkać w słonecznym klimacie, w kraju bardziej optymistycznych ludzi od zarabiania piędzy i stabilizacji." - nigdy moim marzeniem nie było być bogatą. Pieniądze są po to, bym mogła normalnie funkcjonować, ale niekoniecznie muszę na nich spać :)

      " Pamiętaj jednak, że ustatkować się i zarobić na mieszkanie będzie Tobie chyba jeszcze trudniej w AU niż w Polsce/Europie." - porównałam ceny apartamentów i po przeliczeniu na złotówki są takie same. Tylko, że wypłata inna. Średnio mi się marzy wzięcie kredytu na min 20 lat. Niestety innej możliwości w Polsce nie ma. Nie wiem jak tutaj jest z kupnem mieszkań, domów. Nie sprawdzałam, za wcześnie na to.

      "Wydaje mi się, że Australia bardzo ładnie reklamuje się na świecie i stąd wiele osób chce tu emigrować" - marketingowcom muszą płacić fortunę. W 100% się z Tobą zgodzę.

      Poruszyłeś temat pracy. Jesteśmy w innych sytuacjach. Moje polskie wykształcenie w przyjemny sposób pomaga mi w sprawach wizowych. Kończę kurs i mam pracy pod dostatkiem.

      Przytoczę inną statystykę. Od 2007 do 2013 z Polski wyemigrowało prawie 3 mln ludzi. W samym 2013 0,5mln. W ostatnim roku prawie 50 tys ludzi zamknęło już życie w ojczyźnie wymeldowując się.

      To jest straszne!

      Rozumiem rozgoryczenie i niechęć. Tylko, że tu wcale nie jest tak źle. Tak mi się wydaje. Fajnie pójść po pracy na plażę i odpocząć. Fajnie zrobić sobie plany wakacyjne pt. zobaczę krokodyla w naturalnym środowisku ha ha mnie to kręci i nie chcę z tego zrezygnować.

      Usuń
    2. Widzisz....3 mln ludzi od 2007 roku. Tutaj trafiłaś w sedno. Często podrzędna praca zagranicą zapewnia dużo lepsze warunku i praca w zawodzie w kraju. Płakać sie chce, młodzi, pracowici ambitni ludzi, często dobrze wykształceni. Podobno przy rządach Partii Miłości miało być o wiele lepiej niż za PiS czy SLD? Moim zdaniem jest gorzej... Bo gdyby dodać nawet połowę tej liczby to bezrobocie wynosiłoby w PL 38%!!! Kto umie liczyć niech policzy. PO trąbi, że kryzysu nie ma, ponieważ stopa bezrobocia jest stabilna na 14%. Ale kłamcy nie podają już, że rocznie wyjeżdża po kilkaset tysięcy młodych. Gdyby zostali to bezrobocie rosłoby o kilka procent rocznie. Każdą porażkę PO przedstawia jako sukces. Młodzi, wykształceni z wielkich miast w to wierzą.... kolejna rzecz- w m-cu mieliśmy wzrost w produkcji o 2% rok do roku... a nie podano już że w zeszłym roku w danym miesiący był 1 dzień pracujący mniej. CZy to nie komuna? Dlaczego o tym nie pisze zasrany Newsweek, Gaz. Wybiórcza, Wprost? Bo odwracają uwagę ludzi . Czy to nie komuna?
      Wyborca PO przypomina syndrom kobiety bitej przez partnera alkoholika gdzie ona nie potrafi odejść, bo za dużo mu zawierzyła.
      Rodacy zanim się zorientujecie jak rząd i obce media manipulują to kraj będzie w całości sprzedany ....:(
      Zgadzam się, że próbujesz w AU. Lecz w pewnym momencie zatęsknisz (kilka lat) i jak ci się jednak uda i być może uzbierasz kasę, czego ci z całego serca życzę, to może wrócisz i otworzysz tu normalną firmę, kupisz mieszkanie itp. Wtedy twoja pozycja w PL będzie dużo mocniejsza choćby w rozmowach z bankami...
      Powodzenia z kangurami

      Usuń
    3. Przyznam, że na tematy polityki nie chciałabym się wypowiadać :)

      Tobie również życzę powodzenia i większego optymizmu :)

      Usuń
  2. do Mr Anonimowego wczesniej

    "mieszkać w słonecznym klimacie, w kraju bardziej optymistycznych ludzi od zarabiania piędzy " nie wszyscy pdochodza do zycia materialnie , dla mnie rowniez bylby to priorytet byle na ta wize na poczatku zarobic i sprobowac jak Autorka bloga czegos a nie usiasc na miejscu i marudzic jak w tej PL/Ang/Eu/ jest zle , kazdy ma swoje priorytety Autorce tylko kibicuje i trzymam kciuki by korzystala z tych urokow ktore ma na codzien

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "byle na ta wize na poczatku zarobic" - rozmawiałam z kilkoma Polakami na temat. 99% pożyczyło. I też jestem w tych 99%

      Usuń
  3. Kazdy czlowiek jest inny i innych wartosci w zyciu szuka.Ja nie zamienilabym Au na zaden inny kraj.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozalujesz... kiedys...i tylko troche ...i nie czesto... ale nie tak, jak wielu mowi..

    Zatesknisz za dziecinstwem, za zapachem w kuchni u matki... za tradycja rodzina..

    I kiedys bedziesz plakala.., na przyklad tego sluchajac:
    http://www.youtube.com/watch?v=X4WWccQjDOc

    Bedziesz tesknic bo bedziesz miala czas na to i wystarczajaco pieniedzy i dobrobyt... i pewnie wiele innych rzeczy, co w Polsce nie mialabys...
    Tesknta to luksus...spelnionego zycia.

    OdpowiedzUsuń